OSKARŻENIA WOBEC NACZELNEJ RADY ADWOKACKIEJ I OKRĘGOWEJ RADY ADWOKACKIEJ W WARSZAWIE, czyli jak działa zorganizowana grupa… kolesi

Leszek Bubel
ul. Brzoskwiniowa
13 04-782

LIST OTWARTY

Szanowny Pan Prof. dr hab. Piotr Kruszyński
Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Adwokatury

Znamy się od ponad dwudziestu lat. Przez wszystkie te lata odnosiliśmy się do siebie wzajemnie z sympatią, szczerością i życzliwością, przegadaliśmy wiele, wiele godzin. Ja szanowałem Twoje poglądy a Ty moje, chociaż jestem zdeklarowanym narodowcem. Postrzegałem Cię jako odważnego, bezstronnego człowieka honoru.

Co się z Tobą stało Piotrze? Czy zło, pomówienia, chamstwo i nienawiść – zwykły hejt, stały się dla Ciebie cenniejsze niż dobre imię, honor i godność?

Najwyraźniej „zapomniałeś”, jak konsultowałem z Tobą mój projekt powołania w adwokaturze komisji-zespołu kobiet. Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy o dokumentach materializujących ten projekt, słuchałem Twoich cennych uwag, bo byłeś dla mnie autorytetem. Wiedziałeś ode mnie, że adw. dr Iwona, niegdyś Twoja aplikantka, i doktorantka zgłosi ten projekt władzom adwokatury i że ma na to moją pisemną zgodę jako autora. A teraz dowiaduję się, że wyłączasz się mając pełną wiedzę o sprawie i osobie, która ten projekt po prostu ukradła. Pełniąc jedno z najważniejszych stanowisk w ORA z licznymi kasowymi przystawkami, zorganizowała gigantyczną kampanię nienawiści i kłamstw, które i do Ciebie dotarły. Wyrachowany koniunkturalizm bez honoru? Czy będąc we władzach samorządu adwokackiego i pełniąc ważne stanowisko pierwszego Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Adwokatury, jesteś tylko wystraszoną marionetką? To drugie można zrozumieć, ale tego pierwszego nie da się wybaczyć.

Projekt Komisji Kobiet Adwokatów był konsultowany m.in. z adwokatami: Bartoszem Grohmanem, Pawłem Rybickim, Dominiką Stępińską – Duch, Aleksandrem Krysztofowiczem, 2 Rafałem Dębowskim, Jackiem Trelą, Andrzejem Zwarą, Andrzejem Nogalem i z kilkunastoma adwokatkami zainteresowanymi aktywnością w komisji. I co wszystkie te osoby będą kłamać? Dopuścicie się zbiorowego kłamstwa w imię etyki adwokackiej? To właśnie i z tych powodów jest ten list otwarty, wywołujący „do tablicy” wszystkich świadków mających wiedzę w powyższej sprawie.

A Tobie Piotrze, jako lobbyście mojego projektu, który gorąco popierałeś, także w mojej obecności wykonałeś dziesiątki telefonów, organizując spotkania adw. dr Iwonie, swojej byłej aplikantce i doktorantce z decydentami m.in. z dziekanem ORA adw. Pawłem Rybińskim, prezesem NRA adw. Andrzejem Zwarą, członkiem prezydium NRA adw. Bartoszem Grohmanem, dziekanem ORA Katowice adw. Romanem Kuszem, osobiście lobbowałem u sekretarza NRA adw. Rafała Dębowskiego. Dziękuję, że poświęciłeś wówczas swój czas i swoją pozycję na bardzo wartościową inicjatywę, czego nawet dowiodła kradzież.

Wiesz doskonale jak uczciwą, rzetelną, wręcz pedantyczną i pracowitą oraz utalentowaną i piękną osobą jest Iwona, z jaką pasją wykonuje zawód adwokata. Ile pracy włożyła w napisanie pracy habilitacyjnej, której nie zdążyła złożyć. Wiesz i milczysz, kiedy spada na Nią tsunami wstrętnych oskarżeń, kiedy po każdym nieprawdziwym, niesprawiedliwym, wręcz oszczerczym donosie na Nią ze strony kilku „toksycznych” osób, dziarsko wszczynane jest przeciwko Niej kolejne postępowania dyscyplinarne, bo kilka osób nie może darować i mści się za to, że sprawa kradzieży praw autorskich wyszła na jaw. Wiesz dobrze, jak trudno jest adwokatowi bronić się przed absurdalnymi zarzutami, bo nie może pokazać dokumentów z uwagi na tajemnicę adwokacką. Ale czy to ma być uniwersalny glejt na zgnojenie każdego kolegi po fachu, którego się nie lubi? Sprawa kradzieży projektu Komisji (Zespołu)Kobiet Adwokatów przez obecną wicedziekan ORA adw. Gajowniczek-Prószyńską przy wsparciu kilku osób ma charakter mafijny. Nie była nagłaśniania ani rozgrzebywana ani przeze mnie ani przez Iwonę aż do czasu, gdy osoby odpowiedzialne za tą kradzież we władzach adwokatury warszawskiej nie zaczęły się mścić na Iwonie. Przecież Wy we władzach doskonale się znacie i jak góra rzuci popularne hasło DOPIERDALAĆ, to chętnych do tego nie brakuje. To jedna z licznych wad waszego zawodu. Próbowałem to zatrzymać, na próżno prosząc o pomoc w tej sprawie Ciebie i wielu innych adwokatów, których – jak mi się wydawało – dobrze znam, będąc z nimi na stopie towarzyskiej. Wszyscy informowali, że decyzje zapadają na samej górze w ORA i NRA. Nic nie mogą zrobić. Wiesz najwięcej o sprawie kradzieży projektu komisji kobiet jako lobbysta projektu, umawiający liczne spotkania z władzami m.in. ORA i NRA, które są zadowolone ze skrajnie lewackiego profilu obecnej komisji i dlatego ani myślą powiedzieć prawdy. Bierność i tchórzostwo osób, które już dawno powinny zająć się tą sprawa, tak często i ochoczo opowiadających o adwokackiej etyce, rozzuchwaliły oprawców stałe już nękających Iwonę przez zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego 3 Izby Warszawskiej. Nienawiść na taką skalę w Waszym środowisku ma znamiona choroby psychicznej oraz świadczy o niebywałej demoralizacji środowiska na co dzień zajmującego się patologiami! A tu sami bywacie patologią, czego dowiodły liczne kompromitujące wyczyny Waszych władz w ostatnich kilku latach. Może adwokaci powinni przechodzić obowiązkowo okresowe badania psychiatryczne. Bo skąd taka mowa nienawiści, przekładająca się na czyny zmierzające do unicestwienia?

Elżbieta Jaworowicz podpuszczona przez zazdrosną i zawistną senator Staroń z zawodu inżynier urządziła Iwonie lincz w „Sprawie dla reportera” tylko dlatego, że Iwona stała się już celebrytką programów interwencyjnych, w których w ciągu 2 lat wystąpiła 50 razy tj. Państwo w Państwie i Sprawa dla Reportera, zagrażającą senator Staroń – jej dominującej pozycji w tych programach. Ponadto wyszło, że powinna już dawno płacić łapówki po 20.000 zł za udział w każdym programie.

Nie wyobrażałem sobie, że ktoś wykształcony – będąc poinformowany o tym wszystkim (a Iwona powiadomiła o tej sprawie każdą osobę z władz warszawskiej ORA oraz wszystkich zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego obszernymi pisemnymi informacjami ) – może się dopuścić takiego bandytyzmu, aby w zaślepieniu nienawiścią z premedytacją mordować zawodowo i fizycznie. W swojej naiwności uznałem, że trzeba to przeczekać, że może ktoś się wreszcie opamięta, ale to się ciągle rozkręca, więc muszę reagować.

Publiczne nawoływanie do nienawiści rozpoczęła Joanna Parafianowicz, na stronach „Pokoju adwokackiego”, której trzy miesiące wcześniej odrzuciłem propozycję współpracy z Fundacją Paragraf. Ruszył szeptany hejt w środowisku władz korporacji warszawskiej i NRA, kierowanie fałszywych oskarżeń, podżeganie psychicznie chorej kobiety do nękania Iwony. Doprowadzając ją do zaawansowanego stadium nowotworu, który pojawił się w wyniku silnych stresów z wielokrotną utratą przytomności, pobytami w szpitalach, pobierania szpiku i innych ciężkich przeżyć w czasie gdy bała się publicznie pokazywać, a nawet zajrzeć do Internetu. Obecnie wisi tam stałe ogłoszenie z podżegania wyrobników resortu adw. Krzysztofa Stępińskiego, poszukujących chętnych do kolejnych donosów. Trwa zbiorowy lincz ze strony nadętych, prężących się i mówiących o etyce zawodu prymitywnych psycholi, którym odjebało z powodu zajmowania w samorządzie stanowisk, dających możliwości wykańczania poprzez kłamstwa i oszczerstwa.

A co powiesz na to, że wizytator nasłany przez ORA do pewnej adwokatki już w trzecim miesiącu jej działalności tylko dlatego, że wynajęła lokal od mojego syna, noszącego oczywiście moje nazwisko, powiedział jej m.in. że

„Iwona ma przechlapane w ORA, że już się z tego nie wygrzebie, więc lepiej trzymać się od niej z daleka, bo też można oberwać”.

To oznacza, że w gabinetach wyrok już zapadł, a członkowie sądu dyscyplinarnego dostaną go tylko do podpisania, jak notariusze. Kiedy w dniu 16 stycznia 2019 r. odebrałem z poczty (jako pełnomocnik pocztowy, ponieważ Iwona od dawna jest w ciężkim stanie) cztery listy z kolejnymi zarzutami, doszedłem do wniosku, że dalsza zwłoka jest po prostu rozzuchwalaniem psychicznie chorych ludzi, dążących już nie tyle do publicznego linczu jak Jaworowicz czy Parafianowicz, tylko do mordu. Trzeba podjąć walkę na oczach opinii publicznej i do niej się odwoływać, skoro u Was nie ma nikogo, a także wyciągnąć wszystkie brudy tym, którzy – mając na ustach frazesy o etyce adwokackiej – w swojej żądzy krwi i demoralizacji niszczą autorytet tego zawodu.

Oczekuję, że włączysz się do sprawy, o co Cię proszę, bo jesteś w jej w środku i staniesz po stronie obiektywizmu i prawdy…

A teraz do rzeczy:
OSKARŻAM:

1. Adw. Andrzeja Zwarę (poprzedni prezes NRA), adw. Jacka Trelę (obecny prezes NRA z kompromitującą PRL-wską komunistyczną działalnością wg teczek w Instytucie Pamięci Narodowej), adw. Katarzynę Gajowniczek – Pruszyńską (powołującą się do niedawna na swojej stronie internetowej na matkę sędzię, sugerując klientom większą skuteczność, co jest dowodem na niebywałą jej demoralizację, dyskwalifikującą wykonywanie zawodu adwokata; Obecna wicedziekan ORA w Warszawie, a w dacie złodziejstwa wiceprezes Sądu Dyscyplinarnego), adw. Dominikę Stępińską – Duch (ówczesna wicedziekan ORA w Warszawie – córka obecnego Rzecznika Dyscyplinarnego ORA w Warszawie), adw. Aleksandra Krysztofowicza (członek władz ORA w Warszawie) o to, że usankcjonowali kradzież moich praw autorskich przez adw. Katarzynę Gajowniczek – Pruszyńską, wiedząc, że nie była pomysłodawczynią i autorką projektu i dokumentów dotyczących powołania komisji kobiet w strukturach samorządu adwokackiego, na który udzieliłem wcześniej licencji adw. dr Iwonie (celowo nie podaję nazwiska).
Dopuściła się plagiatu w ten sposób, że mój projekt złożyła jako własny w ORA i NRA. Z chwilą dowiedzenia się o wpłynięciu mojego projektu do ORA i NRA, natychmiast go zablokowała, używając swoich kontaktów towarzyskich i zawodowych, kalając funkcję 5 wiceprezesa Sądu Dyscyplinarnego, co nakładało na nią obowiązek zachowania całkowitej bezstronności. Projekt był odkrywczy, nigdy wcześniej nie będący przedmiotem zainteresowania władz ORA, zaś adw. Gajowniczek-Pruszyńska zwęszyła kąsek, pomocny w pazernym złapaniu w swoje sidła jeszcze jednego stanowiska, co potwierdza także ilość jej obecnych funkcji w strukturach ORA i NRA. O plagiacie, a w istocie o kradzieży moich praw autorskich, wiedzieli wymienieni wyżej członkowie władz samorządu adwokackiego, a mimo tej wiedzy pomogli adw. Gajowniczek – Pruszyńskiej w tej kradzieży, sankcjonując rażące łamanie prawa (więcej na ten temat w wezwaniu do zaprzestania naruszania praw autorskich, w zawiadomieniu o przestępstwie, w skardze dyscyplinarnej oraz w pozwach sądowych – Załącznik nr 1 ). Władze ORA i NRA, które za potwierdzeniem otrzymały kompletny projekt, do tej pory (ponad 5 lat) w żadem sposób nie odpowiedziały, udając że go w ogóle nie było. Bufonada i chamstwo!, bo mogli dać np. pisemną odpowiedź, że wybrany został inny choć późniejszy projekt z powodu …itd.

2. Adw. Joannę Parafianowicz jako członka NRA, o to, że publicznie posługuje się mową nienawiści, obrzydliwym hejtem i szczuciem środowiska adwokackiego oraz opinii publicznej na portalu Pokój Adwokacki, przeciwko znienawidzonej koleżance z adwokatury, zaś sama adw. Joanna Parafianowicz znana jest z około dwudziestu 20 postępowań dyscyplinarnych wszczętych wobec niej, dopóki jej obrońcą nie został adw. Mikołaj Pietrzak (obecny dziekan ORA w Warszawie), który wykorzystując kolesiowskie koneksje, wszystkim tym postępowaniom sprawnie ukręcił łeb.
Adw. Parafianowicz złożyła Fundacji PARAGRAF ofertę bardzo szerokiej obsługi prawnej, powołując się na swoją wpływową pozycję we władzach NRA, a po odrzuceniu jej oferty z przyczyn merytorycznych, albowiem sprawy Fundacji wymagają tęgiego intelektu a umiejętności tej Pani sprowadzają się do napisania pozwu o alimenty – rozpoczęła hejt. Dodatkowo w 2018 roku została pełnomocnikiem z wyboru mojego przeciwnika procesowego, który ocenił jej kompetencje podobnie jak ja i po półrocznej bierności zrezygnował z jej usług (szczegóły w skargach do rzecznika dyscyplinarnego).

3. Władze stołecznej adwokatury o to, że uporczywie utrudniają dostęp do informacji publicznej w postaci „Wykazu adwokatów mających swoje kancelarie we właściwości ORA w Warszawie, podlegających obowiązkowi składania oświadczeń lustracyjnych za cały okres obowiązywania ustawy lustracyjnej”, co jest ewidentną kompromitacją adwokatury, w której według ustaleń moich i kilkunastu współpracowników wynika, że ok. 10% adwokatów w czasach PRL 6 współpracowało z esbecją i donosiło na swoich kolegów oraz klientów, a obecnie znajdują się pod szczególną, życzliwą ochroną władz adwokatury.
W październiku 2018 roku zwróciłem się do ORA w Warszawie, w trybie dostępu do informacji publicznej, o udostępnienie mi informacji publicznej w postaci „Wykazu adwokatów mających swoje kancelarie we właściwości ORA w Warszawie, podlegających obowiązkowi składania oświadczeń lustracyjnych za cały okres obowiązywania ustawy lustracyjnej”. W odpowiedzi otrzymałem uchwałę nr 453/2018 Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie z dnia 5 grudnia 2018 roku, którą odmówiono mi udzielenia tej informacji. Uzasadnienie uchwały liczy ponad 3 strony, ale zacytowania wart jest jeden fragment z punktu 2. uzasadnienia: „Organ nie dysponuje gotową informacją publiczną, której udostępnienia żąda wnioskodawca. W posiadaniu organu są oczywiście jednostkowe informacje dotyczące poszczególnych adwokatów (informacja publiczna prosta), jednakże sporządzenie z nich wykazu lub rejestru wymaga podjęcia przez podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji publicznej działania intelektualnego w odniesieniu do informacji znajdujących się w setkach akt osobowych adwokatów i nadania skutkom tego działania cech informacji publicznej”. Dalej ORA stwierdza, że moje żądanie dotyczy informacji przetworzonej, a uzyskanie informacji przetworzonej wymaga wykazania, że uzyskanie takiej informacji jest szczególnie istotne dla interesu publicznego, ja zaś takiego interesu nie wykazałem.
Z tego wynika, że władze ORA nie znajdują interesu publicznego w wykazaniu, którzy adwokaci współpracowali z komunistyczną esbecją i donosili na swoich kolegów i klientów, zwłaszcza, że wymaga to wysiłku intelektualnego, chyba przerastającego możliwości władz stołecznej adwokatury. Zapewne jak sprawa się rozpowszechni, to będzie się powszechnie mówiło, iż adwokatura jest nadal zaubeczona, pozbawiona zasad etyczno-moralnych, więc nie wolno jej ufać, bo jej szeregi są zachwaszczone komunistyczną, zbrodniczą agenturą donosicieli i morderców.

4. Adw. Krzysztofa Stępińskiego, działającego wspólnie i w porozumieniu z adw. Łukaszem Wiśniewskim, o to, że z góry powziętym zamiarem, w celu zemsty, z niskich, rasistowskich pobudek, dokonali fałszerstwa w postaci nieprawdziwych zarzutów dyscyplinarnych wbrew oczywistym, udokumentowanym faktom, a za to nie waham się nazwać ich pospolitymi oszustami, kompromitującymi adwokaturę, pełniąc funkcje statutowe w jej władzach, a uczynili to kierowani nienawiścią, niemal jak zdegenerowana bolszewicka dzicz, wbrew prawdzie i podstawowym zasadom etyki i zwykłej przyzwoitości (więcej w prywatnych aktach oskarżenia, zawisłych przed warszawskimi sądami) 7 Adw. Krzysztof Stępiński zaprezentował swój kunszt, opracowując prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie w imieniu Agnieszki Holland, a sąd umorzył postępowanie z powodu żenująco niskiej wiedzy prawniczej. Nie mogąc się utrzymać na konkurencyjnym rynku usług adwokackich, pchał się do korporacyjnego koryta. Adw. Stępiński – według ogólnie dostępnej wiedzy – jest zwykłym chamem, bufonem i ordynusem, który np. publicznie nazwał pogardliwie trudną sytuację młodych adwokatów: „jak nie mają na chleb to niech jedzą ciastka” i „morda w kubeł”.

5. Adw. Krzysztofa Stępińskiego, działającego wspólnie i w porozumieniu z adw. Łukaszem Wiśniewskim, o to, że perfidnie, z premedytacją, ze złej woli wykorzystują donosy Beaty S., paranoicznej schizofreniczki, której choroba psychiczna została stwierdzona przez dwa zespoły biegłych sądowych psychiatrów powołanych przez sądy, słynącej w Polsce centralnej z kierowania fałszywych oskarżeń i obrażania m.in. ok. 160 sędziów, ok. 40 prokuratorów i kilkunastu adwokatów, które to donosy posłużyły do przedstawienia koleżance adw. dr Iwonie zarzutów dyscyplinarnych;
Beata S. w 2013 roku zwróciła się do Fundacji Paragraf z prośbą o pomoc w jej trudnych sprawach, głównie natury procesowej. Dostarczyła Fundacji duże ilości dokumentów z postępowań sadowych, żądając od Fundacji ich upublicznienia w całości w Internecie. Żądanie to powtórzyła do kamery w trakcie filmu kręconego w Sądzie Rejonowym w Legionowie. Dostarczone Fundacji przez Beatę S. dokumenty przeznaczone przez nią do upublicznienia dowodzą, że uprawia ona wstrętny etycznie proceder, jest to osoba zdegenerowana emocjonalnie i moralnie, z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Jej pasją jest donosicielstwo, pisanie obrzydliwych paszkwili na sędziów, prokuratorów i adwokatów. Oto przykładowe, dosłowne cytaty z jej pism składanych w sądach: „Prokurator Okręgowy w Płocku wszystkie sprawy przestępstw popełnianych w Sądzie w Ciechanowie wyciszał w swoim gabinecie a dokumenty wrzucał do niszczarki”; „sędziowie w Ciechanowie niszczą w bandycki sposób akta spraw”; „w wyniku takiego łobuzerstwa i terroryzmu jaki panował ze strony sędziów i prokuratorów”; „pijana referentka niszczyła dokumenty i wchodziła w kompetencje sędziów z Mławy i z Płocka, a sędziowie robili głupich z siebie /…/referentka zszarpywała z siebie togę i tłukła orłem o podłogę jak worem śmieci”; „pluli na zapisy Konstytucji i ustaw, przystawiali fałszywe podrobione pieczątki Sądu Okręgowego w Płocku, usuwali akta, przyjmowali korzyści majątkowe”; „sędzia paser, paserka, dziad, dziadówka /…/ wydał zarządzenie aby sądowo-prokuratorsko-policyjna szmata miała dostęp do akt gdzie Beata S. jest stroną”; „sędzia złodziej 100 zł /…/ dziadówka co kradnie”; „rżała się ta co kradła 100 zł robiąc z siebie dziada i łapownicę”; „mściwa, skorumpowana, kradnąc 100 zł”; „sędziowie 8 Sądu Rejonowego w Ciechanowie, którzy wielokrotnie kradli pieniądze w kwotach 100 zł, kradli samochody Beacie S. i małoletniemu dziecku.”; „prokurator rejonowa w Ciechanowie zataiła fakt popełnianych przestępstw przez sędziów, prokuratorów i policjantów – pytanie za ile milczała. Doprowadziła do przestępstwa skutkowego i bandyckiego znęcania skorumpowanych sędziów prokuratorów i policjantów”; „sędzia złodziej 100 zł”; „fiśnięta na głowie”; „wynaturzona świnia”; „leniwe, bezużyteczne, wynaturzone, stare bezdzietne baby SO w Płocku, które nawet na rozprawę nie potrafiły dowlec się na czas”; „do orzekania dopuszczali swoje ciotki, babcie i teściowe, uprawiali pieniactwo, umyślnie poświadczali nieprawdę, podżegali do popełniania przestępstw”;
W zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa przez Sędziego Sądu Rejonowego w Przasnyszu, Beata S. dała popis wyjątkowego chamstwa, w taki oto sposób określając sędziego: „rutyniara, oszustka nierób /…/ jak się jest tumanem bez szkoły z kupioną maturą /…/ taki tuman rutyniara i analfabeta /…/ czego można oczekiwać od nieroba /…/ która ma problem z czytaniem i liczeniem”, sędziów Sądu Rejonowego w Przasnyszu nazwała „bandytami”, zaś sędzia T. „poszedł w tango najwyraźniej zachlał się /…/ miał wszystkich i wszystko w dupie”; o Prezesie Sądu: „chyba nie trudno w takim burdelu jaki stworzył B. zorientować się, że ktoś od tygodni nie przychodzi do pracy i dlaczego”, i w podsumowaniu: „stać jest przecież Państwo Polskie na utrzymywanie nierobów i gnoi”.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni, ponieważ tatuś Beaty S. w jedną z jej spraw sądowych wkroczył z ojcowską interwencją liczącą 27 stron maniackich gryzmołów, i tak jak i córeczka lżył sędziów „te świnie z syndu w Ciechanowie”, pomawiał o przyjęcie łapówki w kwocie miliarda złotych, a o prezesie Sądu Rejonowego w Ciechanowie napisał: „świnia, suka nie syndzia z kupiono nominacją na bażazeRuszyckiego” /…/ „udaje świnie suke czy głupio?”
Przywołane powyżej cytaty wystarczą do stwierdzenia, że władze adwokatury utożsamiając się z jej jakże modną teraz MOWĄ NIENAWIŚCI przekroczyły granice absurdu i złej woli, perfidnie i z premedytacją wykorzystując chorą psychicznie schizofreniczkę paranoidalną do niszczenia koleżanki adwokatki. a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

6. Adw. Ewę Krasowską, rzecznika dyscyplinarnego adwokatury, działającą wspólnie i w porozumieniu z adw. Ewą Szpejewską-Skolarek, a także członka zespołu ds. kobiet pod przewodnictwem adw. Gajowniczek-Pruszyńskiej, o to, że mając pełną wiedzę o konflikcie adw. dr Iwony z owąż Gajowniczek-Pruszyńską, która ukradła komisję ds. kobiet, negatywnie 9 zaopiniowała wniosek o przekazanie sprawy dotyczącej adw. dr Iwony do innej izby adwokackiej. a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

7. Adw. Ewę Krasowską o to, że powziąwszy wiedzę, iż adw. K. Stępiński jest stroną w sporze sądowym przeciwko adw. dr Iwonie, przekazała jej sprawę do katowickiej izby adwokackiej, gdzie dziekanem jest adw. Roman Kusz, zamieszany w aferę z komisją ds. kobiet oraz ochoczo pozując do zdjęć podkreśla swoje zażyłe towarzyskie relacje z adw. Gajowniczek-Pruszyńską. Kompromitującą postawę adw. Krasowskiej dokumentuje jej odmowa odpowiedzi na wniosek w trybie dostępu do informacji publicznej m.in. z zapytaniem, czy jest zgodne z etyką adwokacką, żeby rzecznik dyscyplinarny adwokatury brał udział w strukturze o zapatrywaniach skrajnie lewackich, jaką jest zespół ds. kobiet w jego obecnym kształcie. Adw. GajowniczekPruszyńska promowała się w filmach pod szyldem skrajnie lewackich propagujących zbrodniczą komunistyczną symbolikę i agresywnych Obywateli RP jako orędowniczka ich metod działania, a dodatkowo jest członkiem rady programowej upolitycznionego skrajnie lewackiego Kongresu Kobiet. Truizmem jest, iż na stanowiskach typu rzecznik dyscyplinarny czy sędzia dyscyplinarny szczególnie istotna jest neutralność światopoglądowa i polityczna, tak jak w przypadku prokuratorów i sędziów. Adw. Ewa Krasowska kolejne 4 skargi dyscyplinarne, sprokurowane przez rzekomo pokrzywdzonych klientów od ręki przesłała do rozpatrzenia dyspozycyjnym względem niej izbom adwokackim w Katowicach i Poznaniu. Dowiedziałem się o tym 16 stycznia br., co przesądziło moją i mojego ponad 30-osobowego zespołu Fundacji PARAGRAF decyzję o publicznym podjęciu walki z patologicznymi strukturami władz adwokatury, które w interesie całej polskiej adwokatury powinny być usunięte ze wszystkich stanowisk na najbliższym walnym zgromadzeniu. Byłem jako dziennikarz obserwatorem trzech takich fars wyborczych, gdzie nie ma nawet wymogu kworum, więc sitwa prąca do pieniędzy i łupów, dyma jak stado baranów podczas późnych głosowań resztki uczestników, rozdając swoim kartki z nazwiskami tych, na których mają głosować. Na podstawie ustawy o adwokaturze z czasów rządów Jaruzelskiego. Mam nadzieję, że swoją postawą pomogę powstałej dość licznej grupie reformatorów.

8. Adw. Krzysztofa Stępińskiego, działającego wspólnie i w porozumieniu z podporządkowanym mu, działającym na jego polecenie adw. Łukaszem Wiśniewskim o to, że wbrew normie konstytucyjnej oraz EKPC, gwarantującym każdemu prawo do sprawiedliwego sądu, wybiórczo, tendencyjnie, a wręcz absurdalnie pozbawiają zaszczutego adwokata prawa do sądu 10 w przypadku naruszenia jego dóbr osobistych lub popełnienia przeciwko niemu przestępstwa w ten sposób, że dochodzenie swoich praw na drodze karnej (w przypadku rozboju, zniesławienia, oszustwa i gróźb karalnych) oraz cywilnej (o ochronę dóbr osobistych i zapłatę wynagrodzenia umownego), traktują jako ujawnienie tajemnicy zawodowej.
Do Fundacji PARAGRAF zgłasza się kilkadziesiąt osób miesięcznie ze skargami na adwokatów, którzy brali pieniądze bez pokwitowania i nic w sprawie nie zrobili. Jak poradzę i pomogę tym osobom, żeby pozywały adwokatów do sądu, to co adw. Stępiński poradzi takim swoim kolegom – że nie wolno im się bronić? że mają się poddać, bo nie wolno im składać jakichkolwiek dowodów? Możliwy jest więc przeciwko adwokatom warszawskiej palestry zalew pozwów od niezadowolonych klientów i osoby z Fundacji Paragraf będą obecne na każdej rozprawie, kontrolując dochowania tajemnicy adwokackiej ze strony pozwanych adwokatów.
Tak dla przykładu mam niezwykle natarczywego, zdesperowanego klienta rzekomo okradzionego przez dziekana adw. Mikołaja Pietrzaka. Tenże natarczywy jegomość wygląda mi na nieźle stukniętego, ale przecież wg adwokackiej sitwy, to go w żadne sposób nie dyskredytuje. Co będzie, jak złoży doniesienie do prokuratury i pozew cywilny? Czym będzie się bronił adw. Pietrzak?
Adw. dr Iwona zabiega u autorytetów prawniczych o opinie prawne w tej kwestii. Te dylematy nie dotyczą adwokatów będących we władzach i w przybocznej sitwie, jako nietykalnych i bezkarnych. Jest to przywilej władzy oprócz gigantycznych apanaży, która o szarym tłumku adwokatów mawia, że należy im dopierdalać.

9. Adw. Krzysztofa Stępińskiego, działającego wspólnie i w porozumieniu z adw. Łukaszem Wiśniewskim o to, że z rażącym naruszeniem porządku prawnego a wręcz bezczelnie, ingerują w karne postępowanie przygotowawcze (dysponuję zapisem rozmowy z prokuraturą), którego nie są stroną, usiłując wywierać na prokuratora naciski co do kierunku tego postępowania i próbują wymusić na prokuratorze postawienie koleżance adwokatowi zarzutów karnych w sytuacji, gdy postępowanie zostało wszczęte na skutek donosu paranoicznej schizofreniczki, której choroba psychiczna została stwierdzona przez dwa zespoły biegłych sądowych psychiatrów (jw.); a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

10. Adw. Krzysztofa Stępińskiego, działającego wspólnie i w porozumieniu z adw. Łukaszem Wiśniewskimi i pewnym wykładowcą zasad marksizmu-leninizmu od czasów PRL-u 11 komunistycznym radcą prawnym o to, że piszą dla paranoicznej schizofreniczki (jw.) donosy na adwokata, składane przez nią w ORA w Warszawie i rozmyślnie, z premedytacją nakłaniają ją do umieszczania w Internecie obrzydliwych hejtów przeciwko adwokatowi, a w oparciu o hejt stawiają adwokatowi kolejne zarzuty dyscyplinarne, których w rzeczywistości są autorami, zaś rozochociwszy się w tym donosicielskim, haniebnym procederze, osobiście pomagają schizofreniczce w pisaniu donosów na adwokata do Urzędu Skarbowego, ZUS i do prokuratury; a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

11. Wszystkie władze warszawskiej adwokatury oraz jej resort dyscyplinarny o to, że w reakcji na skierowany do nich apel adwokata o udzielenie pomocy i ochrony przed linczem ze strony Elżbiety Jaworowicz, stwierdzonym w orzeczeniu sądu zakazującym emisji szkalującego programu, owe władze i resort dyscyplinarny przyłączyły się do tego linczu, przedstawiając adwokatowi zarzuty dyscyplinarne wyssane z palca, powzięte z donosów paranoicznej schizofreniczki (jw.), będące de facto pomówieniami dyscyplinarnymi, sformułowanymi z niskich, odrażających pobudek, świadczących o głębokiej demoralizacji władz adwokatury, które podżegają do podobnych praktyk, bowiem z moich dziennikarskich źródeł wynika, że decyzje dotyczące zniszczenia niewygodnej adwokatki zapadły na szczytach władzy NRA i ORA Warszawa, a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

12. Adw. Łukasza Wiśniewskiego, działającego na polecenie adw. Krzysztofa Stępińskiego, o to, że posiadając wiedzę, iż zaszczuty w środowisku władz stołecznej adwokatury adwokat, jest przewlekle chory na schorzenie natury nowotworowej, przedstawił mu zarzuty w formie pisemnej wyłącznie po to, aby donosicielom i paszkwilantom, pozwanym przez adwokata o naruszenie dóbr osobistych lub o zapłatę należnego wynagrodzenia, dać na piśmie argument do wykorzystania w sądzie, z zamiarem wpływania na wynik procesu, w celu zdyskredytowania i poniżenia adwokata; Adw. Łukasz Wiśniewski podpuszczony przez adw. Krzysztofa Stępińskiego, z rażącym naruszeniem art. 93 b ust. 3 ustawy z dnia 26 maja 1982 roku Prawo o adwokaturze (tj. Dz. U. z 2018 r. poz. 1184), mając wiedzę i świadomość poważnej choroby adwokata, przedstawił adwokatowi na piśmie absurdalne, podyktowane mściwością i nienawiścią, rażąco naruszające prawo do sądu zagwarantowane w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, zarzuty dyscyplinarne, czyniąc to jedynie w tym celu, aby pismo zawierające te zarzuty przekazać paranoiczce (jw.) i dać jej 12 możliwość posługiwania się tymi zarzutami w procesie wytoczonym jej przez adwokata. Trudno o rozsądną reakcję na takie sobiepaństwo i pogardę dla prawa w wykonaniu władz stołecznej adwokatury, ale można to skwitować starą przypowieścią o tym jak to niedźwiedź i lis grali w karty. W pewnej chwili niedźwiedź mówi: ktoś tu oszukuje, nie powiem kto, ale chyba strzelę w ten rudy pysk.

13. Władze stołecznej adwokatury o szerzenie hejtu i MOWY NIENAWIŚCI wobec zaszczutego przez nie adwokata, czego przejawem jest m.in. nasyłanie wizytatorów do adwokatki, będącej w zawodzie od trzech miesięcy z uzasadnieniem, że głównym jej problemem i przyczyną wizytacji jest współpraca z zaszczutym adwokatem; a spodziewając się każdej nikczemności ze strony władz stołecznej adwokatury, bez wiedzy wizytowanej adwokatki i korzystając z dziennikarskiego prawa do prowokacji, nagrałem porażający, ohydny przebieg wizytacji przeprowadzanej przez adw. Marka Schelenbergera, co w interesie publicznym ujawniam w formie stenogramu oraz zapisu audio-wideo na www.ZłyAdwokat.pl
W tym miejscu cytuję jedynie te najobrzydliwsze i najbezczelniejsze stwierdzenia adwokata wizytatora, wypowiadane w jego inkwizycyjnym majestacie: „większość kolegów wynajmuje na godziny (chodzi o siedzibę kancelarii) jak agencja towarzyska i nikt się ich nie czepia, a pani się będą czepiać… i to jest takie niesprawiedliwe” /…/ „czy pani przeszła szkolenie przeciwpożarowe” /…/ „a chce pani, postępowanie dyscyplinarne żeby było?” /…/ „ale wie pani dlaczego by było? dlatego, że pan Leszek (Bubel klient obsługiwany przez tego adwokata tylko jeden raz z upoważnieniem tylko do sfotografowania akt sprawy !!!) wygłasza takie poglądy a nie inne” /…/ „adwokaci biorą na boku. O tym się nie mówi, to się robi, jak już robić to nie gadać, o tym się nie mówi kolegom, to się robi” /…/ „oni mnie tu wysyłają po to, bo ja jestem takim ostrzeżeniem dla pani … wie pani, być może inna opcja narodzi się kiedyś, ale na razie ta opcja jest obowiązująca” (czytaj: lewicowa); „pani jest ofiarą jakby tego współpracy z panią mecenas Z…” (chodzi o adw .dr Iwonę) /…/ „jakie ma pani przekonania?” /…/ „nie lubię jak wszyscy skaczą na jedną osobę, bo nie lubię pokrzywdzenia” /…/.( Załącznik nr 4) No cóż! drżyjcie gorzej lub źle urządzeni adwokaci, bo z naszej sondy wynika, że w ponad 50 proc. macie siedziby kancelarii w miejscach nie nadających się do tego. Walczcie, bijcie się o jakiekolwiek stołki na najbliższym walnym wyborczym zgromadzeniu, bo tylko będąc w tej mafii, nic Wam nie grozi ! a wszystko to celem doprowadzenia do śmierci zawodowej i fizycznej likwidacji zaszczutego adwokata.

14. Władze stołecznej adwokatury o to, że zionąc nienawiścią do mnie jako dziennikarza śledczego, ujawniającego patologie, których władze stołecznej adwokatury są siedliskiem, celem pozbawienia mnie prawa do obrony w procesach cywilnych i karnych, uruchomiły aparat szykan w postaci ostrzegawczej wizytacji względem adwokata, który w moim procesie pojawił się epizodycznie, legitymowany wyłącznie do skopiowania akt, a nie do prowadzenia sprawy, co pozostaje w rażącej sprzeczności z racją bytu adwokatury, wyrażonej w ślubowaniu adwokackim, co z kolei jest kompromitującym dowodem na powiązania władz adwokatury z moimi przeciwnikami procesowymi.

15. Władze stołecznej adwokatury i jej zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Adw. Łukasza Wiśniewskiego o to, że jak marionetkowy gówniarz, z symbolicznym stażem adwokackim, obraża mój dorobek życiowy oraz godność i cześć, a także autorytet i charyzmę, którymi się cieszę. Podał jako jedną z przyczyn postawienia kilku zarzutów dyscyplinarnych adw. dr Iwonie współpracę i znajomość ze mną!!! Zrobił to z zapałem z rasistowskich pobudek, nie zdekomunizowanej i nie zlustrowanej mafii rządzącej adwokaturą. Nie może znieść moich narodowych poglądów i bycia prezesem Stronnictwa Narodowego (KTÓREGO CZŁONKAMI BYŁO WIELU WYBITNYCH ADWOKATÓW). Tak mu odpierdoliła palma, że – sam nie mając szyldu swojej kancelarii – innym adwokatom stawia o to zarzuty dyscyplinarne. Właśnie złożyłem skargę dyscyplinarną na 6 członków Rady, którzy nie mają szyldu swojej kancelarii wraz z załączonym filmem to dokumentującym. Jednym z nich jest kłamca i oszust Łukasz Wiśniewski, który postawił zarzut braku szyldu adw. dr Iwonie, nawet nie sprawdzając tego w sytuacji gdy oprócz 2 szyldów wywieszony był na balkonie kancelarii 3,5 metrowy baner. Ważniejszy był donos starszej kobiety zupełnie niewiarygodnej, która przyjechała ze wsi i nie potrafiła znaleźć Kancelarii.

Reasumując : Prawdziwą paranoją jest Wasza komisja etyki przy NRA. Podnoszenie wagi etyki to tylko propagandowy kit dla marionetek, które biernie godzą się na taką przykrywkę łajdactw i oszustw. Doliczyłem się kilkunastu opasłych podręczników etyki adwokackiej, gdy na co dzień siedzicie w etycznym szambie i jeszcze ćwierkacie. W sytuacji gdy aktualnie siedzi 20 adwokatów izby warszawskiej, w tym były dziekan Majewski, a nadal rządzi jego ekipa ! Mam kilka zawodów m.ni. wydawca, kliku ogólnopolskich gazet, dziennikarz, ale pierwszym jest dyplomowany mistrz złotnika-jubilera od 1980 roku. U nas nigdy nie było przypadku, aby kogoś aresztowali czy wsadzili do więzienia, pomimo tego, że nie mamy ani jednego podręcznika etyki.
A jest to od zawsze najbardziej elitarny i prestiżowy zawód, w którym na co dzień pracuję z brylantami, rubinami, szafirami, platyną i złotem – z elitarną klientelą, a nie – jak w Waszym 14 przypadku – ze złodziejami, oszustami, pedofilami i mordercami, więc to mnie jak w moim środowisku należy się uznanie i szacunek.
U nas jednak często się przy pracy przeklina, ale się nie kradnie i nie zaszczuwa koleżanek jak u Was! Byłem internowany w stanie wojennym, mam status pokrzywdzonego nadany przez IPN, sądownie udokumentowaną walkę o niepodległy byt państwa polskiego, niczym nie skalana biografię. Byłem posłem RP, dwukrotnym kandydatem na urząd prezydenta. Twórcą i właścicielem największej w Europie Środkowej firmy jubilerskiej z własną siecią 140 sklepów. Jednym z najbogatszych Polaków. Jestem pierwszym Polakiem, który był w 200 państwach świata, a także posiadaczem jednego z najstarszych polskich herbów. Zostałem założycielem i prezesem zrzeszającej ponad 300 aktywnych osób Fundacji Paragraf, walczącej z patologiami szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Nagrałem 120 utworów i piosenek na 6 płytach itd. itp. I nagle jak królik z kapelusza wyskakuje gówniarz i oszust Łukasz Wiśniewski, napuszczony przez władze ORA i NRA w nadziei otrzymania jakiegoś ochłapu z pańskiego stołu, chcąc się przed nimi wykazać za pięć stów wynagrodzenia. Kłamie, obraża, ubliża i to w pisemnej formie. Kto to KURWA jest? Czyżby symbol Waszego środowiska?
PS Biorąc pod uwagę skalę patologii, toczących stołeczną adwokaturę, a także sitwiarską mentalność jej władz, która wyklucza jakąkolwiek krytyczną refleksję, konieczne są zmiany w ustawie Prawo o adwokaturze, rodem jeszcze z PRL-u m.in. dotyczące kworum na zgromadzeniach czy kwestii zgłaszania do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a także odprowadzania podatku VAT od diet działaczy samorządowych oraz prowadzonych przez nich wykładów. Te i inne pomysły są w zainteresowaniu wielu posłów pracujących nad nowelizacją ustawy mającej także na celu odcięcie od koryta finansowego wiecznych działaczy samorządów. Leszek Bubel Prezes zarządu Fundacji Paragraf